niedziela, 15 maja 2011
Starry eyed.
Wiecie co wam powiem? Stęskniłam się. I przepraszam za to, że tak długo do was nie pisałam chociaż i tak wiem, że nikt tego nie czyta. Opisywanie wszystkich dni, kiedy mnie nie było zajęłoby mi wieczność dlatego też opiszę wam tylko nowości! Co prawda nie wiem od czego zacząć. W życiu mi się wszystko psuje żeby grzecznie powiedzieć... Nie wiem co mam ze sobą zrobić, chodzę po pokoju, słucham muzyki, czytam książki. Tak, zamknęłam się w sobie. Ot powód długiej przerwy na blogu. Oceny w szkole nawet ok, choć powiem, że ten tydzień był strasznie pechowym tygodniem. Mam cichą nadzieję, że nie wyjdę z 3 na koniec. Oby była ta 4... Ta jedna lub dwie 4, bo do końca nie jestem pewna jak będzie. Aktualnie jestem poza połową 'Zaćmienia', mam nadzieję, że dziś skończę. Jutro wzięłabym się za 'Przed Świtem' i możliwe, iż bym się wyrobiła do 10 czerwca. No nic, nie będę gadać, tylko czytać. Wczoraj byli u mnie znajomi, fajnie było. Wakacje zaplanowane, dnie do końca wakacji również, więc nic tylko odliczać! 17 idziemy na turniej piłki siatkowej do gimnazjum nr. 9, 20 zawody LA, na które muszę jechać (nie wiem po co, skoro nic nie zajmę -.-), 21 festiwal (SERDECZNIE ZAPRASZAM NA MOJE 'ŚPIEWANIE'. Jeśli chcecie posłuchać oczywiście. Będę tam od 10, ale nie wiem o której dokładnie będzie mój występ. Dam znać) w parku sieleckim, 22 spotkanie z Darią, 27 koncert BT, a 28 festyn w gimnazjum nr. 9. Znów tam zawitam, ale tylko ze względu na moją kuzynkę, która będzie tańczyć z grupą ze szkoły tanecznej. Od 20 maja mogą pojawić się wyniki egzaminu 6-klasisty. Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jak strasznie się boję! Depresja podwójna, bo dodać do tego moje problemy, to apokalipsa normalnie... W sumie to nie powinnam się tu nad sobą użalać, ale teraz mi lżej. Co robię teraz? Piszę na gadu z Martą i Smalem. Wy to potraficie na duchu podnieść, dziękuję. Dodam teraz zaległe zdjęcia, które robiłam daawno temu! Potem muzyczka, a ja lecę czytać książkę. Miłego wieczoru!
piątek, 13 maja 2011
Przerwa.
Witam was... Chciałam wam tylko przekazać, że na czas nieokreślony zawieszam bloga. :) Wrócę kiedy będę miała na to wszystko czas... Do usłyszenia!
piątek, 29 kwietnia 2011
That should be me.
Cześć!
Jak żyjecie z myślą, iż mamy kolejny długi weekend? Ja czuję się z tym wyśmienicie! Kolejne 4 dni spania do 9 lub najdłużej do 10... W końcu nie mogę przespać połowy dnia, hehe :) Ta 'połowa' tygodnia w szkole nie wymagała uczenia się. Na szczęście! Już czuję ten cudowny zapach wakacji, wy też? Przejdźmy do opisania tego luźnego tygodnia szkolnego i możliwe planów na następne dni:
W środę niechętnie wstałam do szkoły... Chyba nikt u mnie w klasie nie mógł się pogodzić z myślą, że po długiej przerwie czekają nas ponowne obowiązki szkolne, prace domowe itp. Najbardziej denerwowała nas myśl o matematyce, której nie mieliśmy już od dłuższego czasu! Powiem, że nasze przypuszczenia o wielkiej nauce i obowiązkach po powrocie okazały się zbędne. Mieliśmy na 9:00, więc to był jedyny plus rozpoczęcia nauki po tygodniowej przerwie. Pierwsze 2 lekcje - polski. Robiliśmy o ile się nie mylę, gramatykę. Łatwe sprawy, więc z materiału zostało nam tylko 1 zadanie, które dostaliśmy na pracę domową. Nie umiałam sobie z nim poradzić. Brak pracy został zgłoszony, ale nie wiem czy pani w końcu go wpisała. :) Na matematyce mieliśmy jakieś liczby spełniające równanie. Pani się namęczyła, bo nikt tego nie rozumiał. Lekcja minęła straaasznie nudno, ale przynajmniej zrobiliśmy mało przykładów. :) Następną lekcją była technika... Robiliśmy pismo techniczne, za które dostałam piątkę! :D Potem wf - siatka. Oczywiście obtarłam sobie lewe kolano. Jak zwykle na wf-ie... Najgorsze jest, że rana jest na zgięciu kolana i cholernie boli, kiedy chodzę! :( Na kółku teatralnym wybraliśmy muzyczne przedstawienie, które pokażemy na koniec roku. Nie mogę się doczekać!
Czwartek minął równie dobrze, jak środa. Na angielskim pisaliśmy wypracowanie na temat wymarzonych wakacji, które musiało zawierać minimum 130 słów. Mogło być więcej, oczywiście napisałam więcej. Tak wyszło jakoś. :D Na następnej lekcji było przedstawienie o zdrowiu. 6a przedstawiała, fajnie im wyszło. :) Tak minęła nam 'lekcja' przyrody, haha! Później polski, którego również nie było. Przyczyną było pojechanie pani na szkolenie. Historia była kolejną lekcją. Pani podawała nam co będzie na sprawdzianie, który nie wiem kiedy mamy. ;o Haha! Pewnie jakoś 5 lub 6 maja. :( Nie chce mi się na to uczyć. Robiliśmy też ćwiczenia powtarzające wiadomości zdobyte w tym rozdziale. Co prawda sprawdzian mamy tylko z I i II wojny światowej, z czego nie z całej I wojny światowej, gdyż pani uznała, iż mogłoby nam się to wszystko pomieszać z II. Dziękuję jej bardzo za to! Religia minęła normalnie, a na w-f'ie mieliśmy generalną próbę, bo pani Ferszt pojechała na zawody. Siedzenie na dworze do 19:30 było dobrą opcją - polecam takie popołudnia na osadzie!
Dziś zwyczajny piątek, ale za to mieliśmy satysfakcję, że idziemy do szkoły dopiero w środę. :D Na 2 i 3 lekcji była akademia, na której śpiewałam z chórem. Słyszałam, że dobrze nam poszło! :) Na angielskim pani wzięła mi zeszyt z następnym wypracowaniem, które pisaliśmy dziś. To nic, że z minimum 120 słów miałam jakieś 60. Liczy się to, że praktycznie wszystkim pomagałam! Mam gdzieś ocenę, jaką mi da... Powinna się cieszyć, że chodzą do mnie, a nie do niej :) Haha, sama nie wierzę w to co piszę :)
Dobrze, kończę już, bo czas szykować się do łóżka. Miałam oglądać Garfielda, więc uciekam! Miłego długiego weekendu wam życzę!
Buziaki! Paula
wtorek, 26 kwietnia 2011
Never let you go.
Cześć, kochani! Jak mijają święta? Byliście mokrzy, czy może raczej susi? :) U mnie święta minęły w mgnieniu oka. Nawet nie czułam, że są... Co prawda chodziło się do kościoła w okresie Triduum Paschalnego, było się święcić jajka, ale jakoś nie było to odczuwalne. Przynajmniej dla mnie. Jak to się mówi 'święta, święta i po świętach'.
Byłam w niedzielę na 6:00 w kościele. Oczywiście zaspałam, bo dla mnie wstawanie o 4:45 to jakaś masakra. ;/ Wszystko na szybko robiłam i byłam gotowa w ciągu 12-20 min? Chyba tak... Biegiem wpadłam na salki, przećwiczyliśmy jedną pieśń, którą miałam grać na gitarze i poszliśmy do kościoła. Z moim głosem nie było za dobrze, ponieważ z rana jest on zachrypnięty i nie umiem utrzymać tonacji dlatego też śpiewałam ciszej w kościele, ale w pewnym momencie zebrałam siły i jakoś to było! Od jakiegoś czasu polubiłam naszych ministrantów, a szczególnie moich sąsiadów i Franka. ;) Tak się fajnie śmieją i mówią. Pamiętasz Martuś? ♥ Po kościele planowałam się chociaż pół godzinki zdzrzemnąć, ale nie udało mi się usnąć... Rodzice też zaraz wstali i przyszykowali śniadanie. Zjadłam i weszłam na kompa, ale jakoś nie chciało mi się pisać notki... Przepraszam was, ale ostatnio na nic nie mam szczególnej ochoty. :) Rodzina poszła na 10:00 do kościoła, ja natomiast wreszcie mogłam sobie swobodnie pośpiewać. Wiadomo, że w okresie Wielkiego Postu nie mogłam zbytnio uwalniać swego głosu, ale na szczęście już mogę, więc sąsiedzi muszą pozatykać wszystkie szczeliny, aby nie zwiędły im uszy! :D
Po południu byliśmy u babci na wsi. Wreszcie spotkałam się z moimi najlepszymi kuzynami. ♥ Pozdrawiam ich serdecznie, gdyż oni w wakacje będą siedzieć w Bułgarii i Włochach, a ja będę plaszczyć dupkę nad morzem Bałtyckim. Przynajmniej jadę tam dwa razy i wcale się nie obrażę, gdy będzie przepiękna pogoda! A wy gdzie wybieracie się na wakacje? Jakieś fajne plany są? ;> Jeszcze wcześniej zawitaliśmy na jakąś godzinkę u pani Dorotki. Było mega śmiesznie i sympatycznie. Zresztą jak zawsze :) A wy jak spędziliście Wielkanoc? W gronie rodziny, sami, z przyjaciółmi? Piszcie!
Wczoraj... Co ja mogłam robić wczoraj? :D Chyba to co wszyscy, czyli lałam się wodą na dworze. :D Byłam caluteńka mokra! Od stóp do głów, wraz z bielizną. Na szczęścię pozabierałyśmy chłopcom butelki i oni też od nas dostali. :) Nie dałysmy się tak całkowicie, hehe! :D Na początku siedziałyśmy na placu, bo nikogo nie było. W momencie zobaczyłyśmy chłopców, ale nie widziałyśmy butelek. 'Pewnie mają pod bluzami' - pomyślałyśmy z Olą. Zaczęłysmy zwiewać, a pierwszą kryjówką, jaka nam wpadła do głowy była klatka. Weszłyśmy tam, a chłopcy zaczęli nas szukać. Jakieś dziewczynki powiedziały im, że pobiegłyśmy dalej i dzięki im za to! Niestety szybko nas znaleźli. Najpierw Gaber, który zajął się oblewaniem Oli, więc jak chciałam skorzystać z okazji i uciec z tej klatki, ale mnie zauważył i też dostałam. Gaber pobiegł po następną amunicję, to zaczęłyśmy uciekać.
Z jednej storny szli chłopcy, z drugiej biegł Smalu. Pobiegłyśmy naprzód, do klatki Dżeli. Smalu nas dogonił. Szybki jest, wam powiem. :D Pierwsza dostałam ja. Ponad poł 1,5 litrowej butelki, Ola dostała resztą. :D Potem to już wszyscy byli mokrzy. :) Dzień minął świetnie, chcę więcej takich lanych poniedziałków!
Co u was słychać? Macie jakieś plany na dzisiaj? W końcu jutro już do szkoły, więc się wyszalejcie ostatni dzień!
BIG love, Paula.
Byłam w niedzielę na 6:00 w kościele. Oczywiście zaspałam, bo dla mnie wstawanie o 4:45 to jakaś masakra. ;/ Wszystko na szybko robiłam i byłam gotowa w ciągu 12-20 min? Chyba tak... Biegiem wpadłam na salki, przećwiczyliśmy jedną pieśń, którą miałam grać na gitarze i poszliśmy do kościoła. Z moim głosem nie było za dobrze, ponieważ z rana jest on zachrypnięty i nie umiem utrzymać tonacji dlatego też śpiewałam ciszej w kościele, ale w pewnym momencie zebrałam siły i jakoś to było! Od jakiegoś czasu polubiłam naszych ministrantów, a szczególnie moich sąsiadów i Franka. ;) Tak się fajnie śmieją i mówią. Pamiętasz Martuś? ♥ Po kościele planowałam się chociaż pół godzinki zdzrzemnąć, ale nie udało mi się usnąć... Rodzice też zaraz wstali i przyszykowali śniadanie. Zjadłam i weszłam na kompa, ale jakoś nie chciało mi się pisać notki... Przepraszam was, ale ostatnio na nic nie mam szczególnej ochoty. :) Rodzina poszła na 10:00 do kościoła, ja natomiast wreszcie mogłam sobie swobodnie pośpiewać. Wiadomo, że w okresie Wielkiego Postu nie mogłam zbytnio uwalniać swego głosu, ale na szczęście już mogę, więc sąsiedzi muszą pozatykać wszystkie szczeliny, aby nie zwiędły im uszy! :D
Po południu byliśmy u babci na wsi. Wreszcie spotkałam się z moimi najlepszymi kuzynami. ♥ Pozdrawiam ich serdecznie, gdyż oni w wakacje będą siedzieć w Bułgarii i Włochach, a ja będę plaszczyć dupkę nad morzem Bałtyckim. Przynajmniej jadę tam dwa razy i wcale się nie obrażę, gdy będzie przepiękna pogoda! A wy gdzie wybieracie się na wakacje? Jakieś fajne plany są? ;> Jeszcze wcześniej zawitaliśmy na jakąś godzinkę u pani Dorotki. Było mega śmiesznie i sympatycznie. Zresztą jak zawsze :) A wy jak spędziliście Wielkanoc? W gronie rodziny, sami, z przyjaciółmi? Piszcie!
Wczoraj... Co ja mogłam robić wczoraj? :D Chyba to co wszyscy, czyli lałam się wodą na dworze. :D Byłam caluteńka mokra! Od stóp do głów, wraz z bielizną. Na szczęścię pozabierałyśmy chłopcom butelki i oni też od nas dostali. :) Nie dałysmy się tak całkowicie, hehe! :D Na początku siedziałyśmy na placu, bo nikogo nie było. W momencie zobaczyłyśmy chłopców, ale nie widziałyśmy butelek. 'Pewnie mają pod bluzami' - pomyślałyśmy z Olą. Zaczęłysmy zwiewać, a pierwszą kryjówką, jaka nam wpadła do głowy była klatka. Weszłyśmy tam, a chłopcy zaczęli nas szukać. Jakieś dziewczynki powiedziały im, że pobiegłyśmy dalej i dzięki im za to! Niestety szybko nas znaleźli. Najpierw Gaber, który zajął się oblewaniem Oli, więc jak chciałam skorzystać z okazji i uciec z tej klatki, ale mnie zauważył i też dostałam. Gaber pobiegł po następną amunicję, to zaczęłyśmy uciekać.
Z jednej storny szli chłopcy, z drugiej biegł Smalu. Pobiegłyśmy naprzód, do klatki Dżeli. Smalu nas dogonił. Szybki jest, wam powiem. :D Pierwsza dostałam ja. Ponad poł 1,5 litrowej butelki, Ola dostała resztą. :D Potem to już wszyscy byli mokrzy. :) Dzień minął świetnie, chcę więcej takich lanych poniedziałków!
Co u was słychać? Macie jakieś plany na dzisiaj? W końcu jutro już do szkoły, więc się wyszalejcie ostatni dzień!
BIG love, Paula.
sobota, 23 kwietnia 2011
Korzenie i kultura.
Witam! Jak tam żyjecie? :) Ja wyśmienicie! Wolne mamy, więc w końcu się wyśpię. :) A zatem zaczynam wam opisywać mój tydzień:
W poniedziałek było luźno i śmiesznie. Na przyrodzie dokańczaliśmy lekcję poprzednią, także spoko. Potem matma... Była tylko przez końcowe 15 minut. ;) Ostatnio coś mamy farta do opuszczania tej lekcji. :)Potem wf. Graliśmy chyba w siatkę. Nasz drużyna oczywiście wygrała, a jakżeby nie! ;) Na informatyce mieliśmy próbę, o ile się nie mylę. Było mega śmiesznie i w ogóle czekam na te zdjęcia od pani! Na 5 już godzinie, przedstawialiśmy Francję z okazji Dnia Europejskiego. :) Rzeczą godną powiedzenia jest, że jurorzy mogli głosować od 1-5, a my dostaliśmy po trzy 6! Skakaliśmy, piszczeliśmy i cieszyliśmy się jak opętani. Dosłownie. ;> Występy klas 4-6 oraz obrady jury przeciągnęły się na lekcję angielskiego, także mieliśmy kolejny powód do radości. :D Wf'u dodatkowego nie było, normalka od dłuższego czasu. A może to tylko mnie się wydaje, bo nie chodziłam? :) Oj, no nie moja wina, że jest ciepło i nie chce się siedzieć kolejnych 2 godzin w murach szkoły! Przyszłam ze szkoły, zjadłam obiad i wzięłam się za zaległe prace z plastyki. I tak ich nie dokończyłam, normalka u mnie. Na angielskim było ok. Wiem, że może to zabrzmi dziwnie, ale chcę się pochwalić, bo sama nie mogę w to uwierzyć! Jako jedyna dostałam 100% z powtórzeniowego sprawdzianu. :) Na całej lekcji, siedziałam jak na szpilkach, gdyż nie mogłam doczekać się momentu, kiedy to przyjdę do domu i z mega radością pokażę to rodzicom! :D Opłacało się to powtarzać, hehe. Po angielskim czekało mnie nie lada wyzwanie, a mianowicie rysunki z plastyki... Przyznam, że nigdy nie miałam talentu plastycznego i chyba już nie będę go mieć. :)
Wtorek: pierwsza lekcja - polski. Już nawet nie pamiętam co robiliśmy... Na przyrodzie? Coś o dinozaurach i krzyżówka na ocenę. Załapałam się do pierwszej 5 i dostałam ocenę. :) Potem matma... Ponownie jej nie było, gdyż przedstawialiśmy Francję znowu :) Na czwartej godzinie również, tyle, że już samego kankana, w którym brałam udział. I dostałam dyplom za III miejsce w konkursie angielskim, który nie był za łatwy! :) Na plastyce oddałam wszystkie zaległe prace razem z palmą i dostałam pozytywne oceny :) Pani dyktowała piosenkę, nie pamiętam tytułu, ale jest meeeega łatwa, więc mam nadzieję, że na 6 zdam. :) Podobno mamy na gitarach grać to z Dżelą, ale szczerze mówiąc nie chce mi się jej dźwigać do szkoły wraz z książkami... Po południu przyszły Ola i Marta z kartką do podpisania przez rodziców. To było coś w sprawie wolnego 2 maja. :) Przy okazji spytały się, czy z nimi wyjdę, a że mi się nudziło, to się zgodziłam. Poszłyśmy na Zajezdnię do Błażeja :) Było mega śmiesznie. Wchodzimy do ich bloku, a tam tyle tych mieszkań, że masakra. ;o Dobra, idziemy schodami na górę. Oczywiście kłóciłam się z Olą, które to piętro. I tak wyszło na moje. :) ♥ Jesteśmy na 3 piętrze i szukamy drzwi. W końcu doszłyśmy do końca korytarza i dzwonimy. Otworzył brat Błażeja i taka cisza nastała... 'Dzień dobry' powiedziała Marta. Zaczęliśmy wszyscy lać, z racji tego, iż Mały powiedział wcześniej cześć. :) Poprosił ich mamę i zaczęła podpisywać, twierdząc, iż jesteśmy ładne. Chyba nie ja :) Dowiedziałyśmy się też, że jesteśmy idealnymi kandydatkami na synową, haha! :D Praktycznie obeszłyśmy domy połowy naszej klasy, a nogi to chciały nam wejść nie powiem gdzie. :)
Środa... Ostatni dzień do szkoły. Okazało się, że 4 lekcje mamy normalnie, a 5 z wychowawcą. Chcielibyście zobaczyć naszą uciechę, kiedy dowiedzieliśmy się, że minie nam technika ;d I tak byłam oddać jajka, które niesamowicie zachwyciły panią i dostałam 6. :) Sprawdzian też nam minął, chociaż pani mówiła, że nam nie zrobi, chyba że będziemy głośno, a znając moją klasę - byłoby tak. Angielskiego już nie miałam, także luzik. Na 17:30 była schola i znowu 2 godz. śpiewania. Nie ma to jak ostra chrypa przez dalszą część dnia...
W czwartek na 10 schola, na której ćwiczyłyśmy pieśni adoracyjne na ten dzień i na piątek. Strasznie trudne piosenki, ale co ja wam tu będę pisać. :) I wsumie tak te dni minęły. Nic specjalnego. Zaraz idę święcić jajka, a teraz dam wam parę fotek o ile uda mi się je wrzucić :)
W poniedziałek było luźno i śmiesznie. Na przyrodzie dokańczaliśmy lekcję poprzednią, także spoko. Potem matma... Była tylko przez końcowe 15 minut. ;) Ostatnio coś mamy farta do opuszczania tej lekcji. :)Potem wf. Graliśmy chyba w siatkę. Nasz drużyna oczywiście wygrała, a jakżeby nie! ;) Na informatyce mieliśmy próbę, o ile się nie mylę. Było mega śmiesznie i w ogóle czekam na te zdjęcia od pani! Na 5 już godzinie, przedstawialiśmy Francję z okazji Dnia Europejskiego. :) Rzeczą godną powiedzenia jest, że jurorzy mogli głosować od 1-5, a my dostaliśmy po trzy 6! Skakaliśmy, piszczeliśmy i cieszyliśmy się jak opętani. Dosłownie. ;> Występy klas 4-6 oraz obrady jury przeciągnęły się na lekcję angielskiego, także mieliśmy kolejny powód do radości. :D Wf'u dodatkowego nie było, normalka od dłuższego czasu. A może to tylko mnie się wydaje, bo nie chodziłam? :) Oj, no nie moja wina, że jest ciepło i nie chce się siedzieć kolejnych 2 godzin w murach szkoły! Przyszłam ze szkoły, zjadłam obiad i wzięłam się za zaległe prace z plastyki. I tak ich nie dokończyłam, normalka u mnie. Na angielskim było ok. Wiem, że może to zabrzmi dziwnie, ale chcę się pochwalić, bo sama nie mogę w to uwierzyć! Jako jedyna dostałam 100% z powtórzeniowego sprawdzianu. :) Na całej lekcji, siedziałam jak na szpilkach, gdyż nie mogłam doczekać się momentu, kiedy to przyjdę do domu i z mega radością pokażę to rodzicom! :D Opłacało się to powtarzać, hehe. Po angielskim czekało mnie nie lada wyzwanie, a mianowicie rysunki z plastyki... Przyznam, że nigdy nie miałam talentu plastycznego i chyba już nie będę go mieć. :)
Wtorek: pierwsza lekcja - polski. Już nawet nie pamiętam co robiliśmy... Na przyrodzie? Coś o dinozaurach i krzyżówka na ocenę. Załapałam się do pierwszej 5 i dostałam ocenę. :) Potem matma... Ponownie jej nie było, gdyż przedstawialiśmy Francję znowu :) Na czwartej godzinie również, tyle, że już samego kankana, w którym brałam udział. I dostałam dyplom za III miejsce w konkursie angielskim, który nie był za łatwy! :) Na plastyce oddałam wszystkie zaległe prace razem z palmą i dostałam pozytywne oceny :) Pani dyktowała piosenkę, nie pamiętam tytułu, ale jest meeeega łatwa, więc mam nadzieję, że na 6 zdam. :) Podobno mamy na gitarach grać to z Dżelą, ale szczerze mówiąc nie chce mi się jej dźwigać do szkoły wraz z książkami... Po południu przyszły Ola i Marta z kartką do podpisania przez rodziców. To było coś w sprawie wolnego 2 maja. :) Przy okazji spytały się, czy z nimi wyjdę, a że mi się nudziło, to się zgodziłam. Poszłyśmy na Zajezdnię do Błażeja :) Było mega śmiesznie. Wchodzimy do ich bloku, a tam tyle tych mieszkań, że masakra. ;o Dobra, idziemy schodami na górę. Oczywiście kłóciłam się z Olą, które to piętro. I tak wyszło na moje. :) ♥ Jesteśmy na 3 piętrze i szukamy drzwi. W końcu doszłyśmy do końca korytarza i dzwonimy. Otworzył brat Błażeja i taka cisza nastała... 'Dzień dobry' powiedziała Marta. Zaczęliśmy wszyscy lać, z racji tego, iż Mały powiedział wcześniej cześć. :) Poprosił ich mamę i zaczęła podpisywać, twierdząc, iż jesteśmy ładne. Chyba nie ja :) Dowiedziałyśmy się też, że jesteśmy idealnymi kandydatkami na synową, haha! :D Praktycznie obeszłyśmy domy połowy naszej klasy, a nogi to chciały nam wejść nie powiem gdzie. :)
Środa... Ostatni dzień do szkoły. Okazało się, że 4 lekcje mamy normalnie, a 5 z wychowawcą. Chcielibyście zobaczyć naszą uciechę, kiedy dowiedzieliśmy się, że minie nam technika ;d I tak byłam oddać jajka, które niesamowicie zachwyciły panią i dostałam 6. :) Sprawdzian też nam minął, chociaż pani mówiła, że nam nie zrobi, chyba że będziemy głośno, a znając moją klasę - byłoby tak. Angielskiego już nie miałam, także luzik. Na 17:30 była schola i znowu 2 godz. śpiewania. Nie ma to jak ostra chrypa przez dalszą część dnia...
W czwartek na 10 schola, na której ćwiczyłyśmy pieśni adoracyjne na ten dzień i na piątek. Strasznie trudne piosenki, ale co ja wam tu będę pisać. :) I wsumie tak te dni minęły. Nic specjalnego. Zaraz idę święcić jajka, a teraz dam wam parę fotek o ile uda mi się je wrzucić :)
BIG love, Paula! ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























































