piątek, 30 grudnia 2011

Rok 2011 dobiega końca. Były w nim wzloty i upadki, ale jednak mam nadzieję, że nadchodzący będzie o niebo lepszy, choć zapowiada się coraz gorzej- nie oszukujmy się. Jakieś małe podsumowanie się należy, w końcu jesteście tu ze mną dosyć spory czas. 
Rok ten był dla mnie rokiem... myślę, że wspaniałym mimo tego, co się teraz dzieje na świecie. Jego rozpoczęcie zapoczątkowały ferie oraz moje urodziny, które obchodzę 16 stycznia. Ferie były całkowicie udane; spróbowałam na nich pierwszy raz jazdy na snowboardzie i nie żałuję. ;) Mimo prawie, że złamanego nadgarstka nie poddałam się!:D Urodziny... W tamtym roku niesamowicie się cieszyłam na te 13 lat, było to dla mnie coś nowego. W końcu stałam się nastolatką. Może niezbyt poważnie podchodzącą co do niektórych spraw, ale to się wytnie. :) 
Wakacje były udane! Z początku zapowiadało się straaasznie nudno. Pogoda nie dopisywała i myślę, że każdy przyzna mi rację. Pod koniec lipca wyjechałam nad morze na Oazę. Wiele mi te 2 tygodnie dały, wiele. W ogóle nie żałuję. Dzięki temu jestem tymczasowo, jaka jestem i bardzo mi z tym dobrze. Oprócz całkowitej zmiany duchowej i psychicznej (bo z fizyczną jest coraz gorzej:D), poznałam tam niesamowitych ludzi. Na okrągło uśmiechnięci, niesamowicie sympatyczni, UTALENTOWANI! Życzę Wam mnóstwo takich ludzi, jakich poznałam. :) Następnie wakacje z rodzicami nad morzem, gdyż dofinansowanie nas troszkę zawiodło. Nie pomyślałabym, że może być tak świetnie mimo dużej ilości deszczu, ale czego się spodziewać po naszym polskim morzu. :D 
Pierwszy rok w gimnazjum zaczął się fajnie. Co prawda jest mnóstwo obowiązków, ale wiedziałam, że w tej szkole, do której się wybierałam tak będzie. Powiem Wam, że nie żałuję niczego co w tym roku zrobiłam. Poznałam mnóstwo ludzi, którzy mimo naszej krótkiej znajomości, wiedzą o co mi chodzi w życiu, kiedy jest mi przykro, kiedy się mają nie zbliżać, bo gryzę. :D Są wspaniali. 
Jutro sylwester, jakie macie plany? Ja idę sobie do przyjaciółki ŚWIĘTOWAĆ. :D Dostałam również zaproszenie od R., aczkolwiek nie dam rady przyjść. Mam nadzieję, że zabawa będzie wyborna i już nie mogę się doczekać całonocnego szaleństwa! 
Plany na Nowy Rok? Są:
- BYĆ SOBĄ
- nie tracić uśmiechu z twarzy
- schudnąć
- nie wcinać słodyczy ani innej chemii:D 
- żyć teraźniejszością
- ograniczać przeklinanie 
- zostawić wszystko w rękach wspaniałego Szefa
To jedne z najważniejszych. Pewnie i tak mi coś przyjdzie na myśl wieczorem, kiedy to rozmyślam po kolei o wszystkim. 
Trzymajcie się cieplutko i nastrajajcie się na Sylwester! 


sobota, 24 grudnia 2011

Cześć, Kochani! Tak, wiem, dosyć długo mnie nie było, ale postanowiłam do Was wrócić. Dziś mamy Wigilię, czas pojednań, radości i miłości. Powiem, że lubię te święta. Może dlatego, że mamy w ich czas przerwę od nauki, może ze względu na ich UROK. Od kilku dni nie umiem zasypiać. Chodzę spać po 1:00, a wstaję dosyć wcześnie... Nie powiem, że jest to dla mnie korzystne, bo nie jest. Wyglądam jak wampir, upiór, zombie lub jakiś inny potwór odstraszając pewnie przy tym przystojniaków...
Wczoraj na salkach odbyła się Wigilia scholowo-ministrancko-oazowa. Przyznam, iż było bardzo sympatycznie oraz stwierdzam, że takie wigilie mogłyby być co roku. Jestem wzruszona niektórymi pięknymi życzeniami składanymi dla mnie oraz wzrokiem pewnej osoby. No i masz ci los; chyba mi się ktoś podoba... No, ale co się ma dziać, to niech się dzieje- wszystko zostawiam w rękach Szefa:)
Też nie czujecie tegorocznej magii Świąt? Śniegu nie ma (choć wczoraj jeszcze był i BARDZO MOCNO NIM SYPAŁO), w domu nerwowo z powodu wypadku taty. Wszystko idzie tak opornie i całkiem inaczej niż rok temu. Starzeję się. To chyba jeden z wielu powodów, które przyczyniły się do moich odczuć co do Świąt.
Dziś Pasterka, na której śpiewamy. Mimo tego, że robiłam to wiele razy, mam ogromną tremę przed śpiewaniem psalmu. Wiecie jak to jest- masa ludzi, kościół pęka w szwach, więc stąd ten niecodzienny lęk. Trzymajcie kciuki, aby wszystko poszło ok!
Ogólnie żyje sobie dobrze, zmieniłam styl muzyki z reggae na rock, Sylwester mam zaplanowany, WSZYSTKO SIĘ UKŁADA:) Jestem z siebie dumna pod każdym względem i mam nadzieję, że pozostanie tak na długo.
Jeszcze raz przepraszam za niesamowicie długą przerwę od pisania i zostawiam Was ze świąteczną piosenką, tak dla odmiany:)


poniedziałek, 31 października 2011

Smells like teen spirit.

Cześć, moje drogie Panie! Jak Wam mija długi weekend? Ja co prawda nie mogłam go nazwać długim, gdyż byłam dziś w szkole, aczkolwiek lekcje były 'lajtowe', więc tak źle nie było. Dodać do tego 5-godzinny zlew ze wszystkiego (z nauczycielami również) i zero pracy domowej także nie pozostaje mi nic więcej, tylko się cieszyć!
Powiem szczerze, że któregoś pięknego dnia, kiedy to nie kontaktowałam się z Wami, naszły mnie myśli o końcu bloga. Dobra, przesadziłam- może nie tyle o końcu, co o przestaniu udzielania się tutaj. Przestaniu kontaktowania się z Wami. Z osobami, które tak na prawdę wprowadziły mnie w 'dorosły' świat, które tak na prawdę przejmowały się tym, co tu piszę. Jesteście ze mną niezależnie od Waszego lub mojego humoru, który ostatnio zbyt często się zmienia. Nie wiem jak mam Wam za to dziękować. Co prawda, nie zrobiliście niczego tak istotnego, abym była Wam wdzięczna, aczkolwiek to DLA WAS postanowiłam nie przerywać tego, co kiedyś zaczęłam. Co kiedyś postanowiłam robić bez względu na wszystko i wszystkich. Co kiedyś postanowiłam zacząć i ciągnąć do upadłego, choćby nie wiem co się działo. Wróciłam. I mam nadzieję, że na długo.
U mnie wszystko w jak najlepszym porządku. Nawet nie wiecie jak się ostatnimi czasami z wszystkiego cieszę! Dosłownie- z ocen, z każdego dnia, z tego, że jesteście ze mną, z tego, że mam przyjaciół, kochającą rodzinę. Chyba zaczynam rozumieć, co tak na prawdę znaczy ŻYCIE. Nie ukrywam, iż jest mi również lżej od pewnego czasu. Wszystko za sprawą SZEFA, który gdzieś tam nad nami czuwa, który dał nam życie. Zaczynam zauważać, jakie to piękne...
Od wczoraj natomiast mam ponownie niesamowitą manię na gitarę! Ponownie mam ochotę na niej grać, ponownie mam ochotę śpiewać, ponownie mam ochotę COŚ z tym robić. Niesamowite, ile pewne spotkania i całkowita zmiana poglądu na otaczający nas świat, potrafią zmienić. Jestem pod wielkim wrażeniem, na prawdę.
Dziś Halloween. Jak go spędzacie? Wybieracie się gdzieś z paczką znajomych? Ja spędzam to 'święto' w domu. Postanowiłam nie angażować się w takie uroczystości. Dlaczego? Na to pytanie powinnyście znać odpowiedź, biorąc pod uwagę to, że jestem Katoliczką. Tak jak pisałam powyżej, moje poglądy się zmieniły. Całkowicie. Mimo tego jestem z siebie dumna. Pod każdym względem.
Obiecując w miarę częste wpadanie do Was z nowinkami, uciekam delektować się brzmieniem mojej gitary. Trzymajcie się cieplutko, Kochane! I miłego wieczorku.


sobota, 29 października 2011

Wpadłam tylko, aby powiedzieć Wam, iż nagrałam nowy cover, który mam nadzieję przypadnie Wam do gustu!   Oto on:
Przepraszam Was również za moją dosyć długą przerwę w pisaniu, aczkolwiek brak jakiegokolwiek czasu mi dokucza. Mam nadzieję, że za tydzień lub jutro będę mogła do Was napisać tak na spokojnie. Trzymajcie się cieplutko! 


piątek, 14 października 2011

Witam Was bardzo cieplutko i od razu przepraszam za moją dosyć długą nieobecność! Usprawiedliwienie jest, jak mogło by nie być. Otóż, Kochani, nauka. Co tu dużo mówić. Obowiązki są i to nie byle jakie. Powiem Wam, że mimo tego, iż mam masę nauki, to jakoś lubię tę szkołę. Być może za sprawą atmosfery w niej panującej.
W ciągu tego tygodnia bądź dwóch tygodni, bo tak dokładnie nie pamiętam kiedy ostatni raz do Was napisałam, dużo się zmieniło. Jest wiele do opowiadania, ale przybliżę Wam tylko część nowinek. Pierwsza rzecz, to zorganizowanie spotkania klasowego. Oczywiście z dawną klasą. Na pomysł wpadła moja przyjaciółka i powiem szczerze, że początkowo nie wierzyłam, że może się to udać. Jednak z upływem kilku dni zaczęłam się cieszyć z tego wszystkiego i przede wszystkim uwierzyłam w to, iż może nam się to udać! No i się udało. Co prawda spotkanie się jeszcze nie odbyło, aczkolwiek wiem, że będzie ono niezapomniane!
Druga sprawa to całkowite zmienienie nastawienia do wszystkiego i wszystkich. Teraz możecie to przeczytać lub nie, ale ostrzegam, że wypowiem się na ten temat dosyć obszernie. Zacznijmy od początku. Jak już pisałam kilka notek temu, w klasie mamy kilku fajnych ( a przynajmniej tak nam się wydawało) chłopaków. Od początku zwróciliśmy na siebie uwagę i zaczęliśmy do siebie nawzajem jeździć. Nie powiem, było bardzo fajnie i niekiedy 'romantycznie'. Już pewnego dnia wiedziałam, że nie będzie nigdy tak samo. Wszystko za sprawą telefonu od naszego znajomego do chłopaków z Dąbrowy w celu powyzywania ich. Śmieszne jest to, że ja do dnia dzisiejszego nie wiem kto w końcu do nich dzwonił. Sprawa potoczyła się dosyć za daleko, no i chłopcy z Dąbrowy zaczęli nas od tamtego dnia wyzywać, gdyż myśleli,że to my podałyśmy temu komuś ich numer. Ciągnie się to do dziś. Co prawda jest mi z tego powodu przykro, bo nie będę ukrywać, że z jednym byłam bardzo blisko i dobrze się dogadywaliśmy, aczkolwiek cieszę się, że się od nich uwolniłam. Cały czas coś nam robili, dokuczali itp. Wiecie jak to chłopcy się zachowują w tym wieku... Jestem szczęśliwa, gdyż powiedziałam również pewnemu panu, który niewątpliwie 'rządził' tą 'paczką' osób,co o tym wszystkim myślę. Pomogło? Pomogło, i to jak. Mam w końcu święty spokój. Co o tym wszystkim sądzicie? Przepraszam Was bardzo za to obszerne rozwinięcie, aczkolwiek gdzieś w duszy musiałam się jeszcze raz wyżalić... A, zapomniałabym podziękować K., za prawidłowe i w odpowiednim czasie ściągnięcie na Ziemię. Gdyby nie Ty, pewnie dalej bym w tym wszystkim tkwiła.
Dzisiejszy dzień był dniem wolnym, co strasznie mnie cieszy. Spędziłyśmy go z laskami i chłopcami w Pogorii. Nie ma to jak zgubić się w Realu, prawda, K.? Dzięki Wam za dzisiaj.
Nadchodzący tydzień zapowiada się wybornie; poniedziałek- sprawdzian z angielskiego, wtorek- sprawdzian z biologii, czwartek- sprawdzian z geografii i teraz nieco przyjemniejsza część. Piątek- spotkanie klasowe oraz nocka u O., sobota- horror z laskami. Lepiej być nie mogło.
Żegnam się z Wami w celu zrobienia sobie herbaty, ogarnięcia pozostałych portali oraz pooglądania jakiegoś dobrego serialu. Trzymajcie się cieplutko!


poniedziałek, 3 października 2011

Witam w pierwszy poniedziałek października! Popatrzcie, minął już miesiąc nauki, o ile można to tak nazwać, bo jak na razie nie ma zbyt wielkiego ''wysiłku''. Powiem Wam, że jest pozytywnie. Wreszcie czuję się wyśmienicie! Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy pod ostatnim postem oraz miłe słowa na temat mojego cover'u. Podejrzewam, że następny pokaże się w weekend, ale wszystko się okaże w najbliższym czasie.

W sobotę byłam na wycieczce w Warszawie. Musiałam wstać o 4:50, co graniczyło z cudem, ale dałam radę! Tak jak mówiła O. - zakochałam się w naszej stolicy. Mimo tego, że 1-dniowa wycieczka to za mało na zwiedzenie wszystkiego, to z miłą chęcią bym tam wróciła! Mam nadzieję, że będzie do tego okazja...

Wczorajszy dzień spędziłam w C.H. Pogoria z O., gdzie znacznie długą część czasu spędziłam w Empik'u na przesłuchiwaniu płyt, które mnie interesowały, a których niestety nie było w sklepie. Teraz czekam jedynie na wiosenną premierę płyty Bas Tajpan'a, która na pewno będzie świetna! Nie powiem, że chętnie przygarnęłabym do siebie również płytę GrubSon'a, ale kasy jak na razie brak. Na szczęście rodzice wprowadzają od jutra obowiązki domowe, za które co tydzień będziemy dostawać 5 zł, także po miesiącu czasu będę miała 20! Może i nie jest to wielka suma, ale na dobry początek, zawsze coś.

W szkole jak najbardziej pozytywnie i co śmieszne chce mi się tam jeździć! Nie czuję urazy do lekcji, choć bez niektórych byłoby jeszcze lepiej! Z chłopakami również się układa. Nie ukrywam, że strasznie mnie to cieszy. No nic, przepraszam Was, ale będę kończyć. Spróbuję tu wpadać jak najczęściej, aczkolwiek tylko w weekend. Trzymajcie się cieplutko, Kochani!





sobota, 24 września 2011

Cześć! Jak się czujecie w porze jesiennej? Ja wyśmienicie, choć ból gardła, niekiedy pojawiająca się chrypka i katar męczą mnie już od dobrego tygodnia. Staram się chodzić z uśmiechem na twarzy, jakby nic się nie stało. A stało się... Jest kilka (może niezbyt poważnych) problemów, o których nie mam siły mówić. Niestety gdzieś w środku nie jest tak samo. Wraz z pewnym dniem moje życie teoretycznie nabrało sensu dzięki pewnej osobie. Jestem jej bardzo za to wdzięczna. Gdybym się jeszcze dowiedziała, że jest to prawdziwe, a nie udawane byłabym wniebowzięta!

Od wczoraj potrzebuję cyrkla, gdyż tymczasowo go przy sobie nie mam, ponieważ P mi go zabrał. Jak tu nie oszaleć? Nie pytajcie mnie po co jest mi potrzebny. Zrobię z nim rzecz odpowiednią dla mnie na ten czas... Źle nie będzie, przecież zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, prawda?

Aktualnie próbuję ogarnąć wszystkie myśli w mojej głowie. Próbuję się dowiedzieć paru cennych mi wiadomości. Telefon dzwonił wczoraj kilkadziesiąt razy. Numer zastrzeżony, aczkolwiek odbierałam. Nadal nie wiem kto to był, gdyż mówił głosem Voldemort'a... Dziwne, prawda? Dziwniejszy jest jeszcze fakt, iż dzwonił on do paru osób, które znam w tym samym czasie. Dziś dzwonił numer, do którego pisałam z zapytaniem kim jest, ponieważ wyzywał moich przyjaciół. O ile mogę ich nimi nazwać. Chciałabym, aby tak było... Niestety nie odebrałam. Stchórzyłam. Ponownie zresztą...

Dziś od rana siedziałam w domu robiąc lekkie porządki. Po południu poszłam z O na zdjęcia. Wyszły całkiem przyzwoicie, ale nie mam obecnie dużo czasu, aby je wstawić. Na pewno je gdzieś zobaczycie, to Wam mogę obiecać. Wróciłam również z nowym cover'em. Co prawda tamte usunęłam, gdyż były stare. Możecie go zobaczyć TUTAJ. Przepraszam za panujący w moim pokoju bałagan, aczkolwiek nic nie chce mi się ogarniać. Nie na ten humor, który od wczoraj mam. Poza tym za niedługo remont, więc troszkę bałaganu mogę mieć, nikt mi nie zabroni.

Na koniec takie moje małe przemyślenia... Postanowiłam od poniedziałku (jutro sobie jeszcze pobędę w pełnym nieogarze) udawać szczęśliwą. Skoro nie mogę nią być prawdziwie, to zawsze mogę poudawać. Jakoś to będzie...


Tęsknie za Tobą... Strasznie.

sobota, 17 września 2011

Siemka! Przepraszam Was, że tak długo nie pisałam, ale mam na to mało czasu. Praktycznie niewiele się zmieniło, także nie macie się o co martwić :)

W szkole jest fajnie. Niby mamy te mundurki, ale nie są takie złe, więc nie jest najgorzej. Co do klasy; musiałabym się strasznie rozpisywać, ale i tak zabrakłoby mi miejsca, gdyż są wspaniali. Owszem, niektóre osoby mnie nienawidzą z jednego powodu, co wiąże się z niesamowitymi plotkami, które nadzwyczajnie mnie bawią! :D Uznałam, iż nie będę się tym przejmować, a co! Przynajmniej wiem, że w moim życiu jest coś [?], czego oni nie mają.

Mieliśmy już testy na wstępie z trzech przedmiotów, aczkolwiek jeszcze nie wiem, jak poszło mi z matematyki i polskiego. Gdzieś w głębi duszy jest maleńka nadzieja, że nie poszło tak źle, ale czas zweryfikuje. Z angielskiego natomiast napisałam na 86 punktów na możliwe 90, więc jestem bardzo zadowolona :) Chyba jednak zrobię coś w życiu z tym językiem, przynajmniej na obecną chwilę tak mi się wydaje...

Problemy sercowe... Jakieś tam są, jakżeby inaczej ;] Wydaje mi się, że coś z tego może wyjść - don't stop believing! Przez tą całą sprawę nabrałam takiego optymizmu do życia, że nie uwierzycie :) Racja, nadal mam te swoje ''humorki'', aczkolwiek wiele się zmieniło. O tak, mogę tak powiedzieć...

Muzyczne nowości również są, a jak! Przez praktycznie cały sierpień nie miałam dostępu do internetu, więc tych nowych piosenek usłyszanych w radiu jest wiele ;] Cóż, nie starczyłoby mi czasu do końca dnia, abym je wszystkie opisywała i w ogóle, ale postaram się zrobić to z częścią;
Bas Tajpan - Świadomość:
Co prawda piosenki nie usłyszałam w radiu, lecz znalazłam całkiem przypadkowo na www.youtube.com. Osobiście uwielbiam tą piosenkę, choć z początku wydawała się być nudna... Piosenka opowiada o życiu. Prawdziwie opisanym, z prawdziwego zdarzenia; 16 kwietnia na ul. Poniatowskiego w Dąbrowie Górniczej doszło do brutalnej napaści. 30-latek ranił trzy osoby, chwilę wcześniej obrabował 17-letniego chłopaka. Zranione osoby to trzej mieszkańcy Dąbrowy Górniczej - Stanisław Góra, Tomasz Góra i Szymon Kępka, którzy stanęli w obronie napadniętego chłopaka. Wszyscy trafili wtedy do szpitala z obrażeniami jamy brzusznej. 

Gym Class Hereos - Stereo Hearts:
Pewnie słyszeliście tą naładowaną pozytywną energią piosenkę :) 

Lolita - Joli Garcon:
Bodajże francuska piosenkarka - piękna, utalentowana. Czego chcieć więcej? ;)

Eminem - Space Bound:
Uczuciowa piosenka, polecam! 

Swedish House Mafia - Save the World:
Przyznam się bez bicia, że kilka dni temu nie znosiłam tej piosenki! Nie wiem co mnie do niej w ostatniej chwili przekonało ;)

Selah Sue - This World:
To znacie na pewno! Po raz kolejny jestem wdzięczna reklamom za takie piosenki!

Kalwi&Remi - You and I:
Wiele osób mówi, że bez Amandy tej piosenki w ogóle by nie było. Jestem tego samego zdania! Szkoda tylko, że chłopcy spóźnili się z tą piosenką jakiś miesiąc... Mimo tego odwalili kawał dobrej roboty! Ponownie ;)

Sylwia Grzeszczak - Sen o Przyszłości:
O wiele lepsza piosenka od Małych Rzeczy :) Zdecydowanie polecam!

DJ Antoine feat. Kalenna - Welcome to St. Tropez:
Niesamowita, wakacyjna, typowo do zabaw! Co o niej sądzicie? ;)

Karmin Shiff - Bamba Loca:
Mało kto ją zna. Tak jak w przypadku Bas Tajpan'a, natknęłam się na nią przypadkiem. I wcale nie żałuję :)

Kayah - Za Późno:
Kayah... Nie lubię jej jako osoby. Być może to przez inne pokolenie, które teraz panuje... Piosenka natomiast na +! Super się ją śpiewa ;)

To chyba wszystkie nowości... Przepraszam, że tak Was nimi zawaliłam, ale kompletnie nie mam pojęcia o czym Was poinformować. Za dużo się teraz dzieje i mam straszny mętlik w głowie. Mimo tego próbuję się uśmiechać :) 


Trzymajcie się! Spróbuję napisać do Was jutro :)
PS Biorę udział w konkursie u Honey (http://www.honorata-skarbek.com/2011/09/deezee-konkurs.html). Was również tam zapraszam, do wygrania wybrane przez siebie buty od DeeZee! 

piątek, 2 września 2011

Cześć! Wreszcie jestem w domu. Powiem Wam, że tutaj jest o wiele cieplej niż nad morzem. Tak jak to było po powrocie z Oazy; nie będę Wam wszystkiego dokładnie opisywać. Powiem tyle, iż na początku było super z kilku powodów, m.in. pogoda, atmosfera, chęci (:D). Pod koniec natomiast popsuło się i to bardzo... 1 rzeczą, która spowodowała to popsucie się było moje zniechęcenie do większości rzeczy. Być może to przez 3 już tydzień pobytu nad morzem... 2 rzeczą była nagła śmierć taty znajomego. Jak grom z jasnego nieba, wyobrażacie to sobie? Dobra, koniec smutnego tematu. Przejdźmy do września.

Wczoraj rozpoczęcie na 9:00. Co prawda na początku byłam przerażona niektórymi osobami z klas starszych, ale jest to chyba wiadome. Okazało się, że dyrektor wcale nie jest taki straszny, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Należę do klasy IB, moją wychowawczynią jest pani od języka polskiego. Jedyną rzeczą, jaka się zmieniła to klasa 32-osobowa. 15 całkiem przyjemnych i śmiesznych chłopców oraz 17 bardzo fajnych dziewczyn. Lepiej być nie mogło!

Dzisiejszy dzień nie był zły. Mieliśmy 7 lekcji; religię, 2 matematyki, fizykę, język polski, godzinę wychowawczą oraz WDŻ. Najbardziej przeraża mnie matematyka, gdyż nauczycielka jest strasznie wymagająca, ale jakoś przeżyję. Ogólnie jest bardzo fajnie i mam nadzieję, że będzie tak jak najdłużej!

Postaram się napisać do Was jutro wieczorem, ale nie obiecuję. Trzymajcie się!

wtorek, 16 sierpnia 2011

Przepraszam, że Was zaniedbuję, ale widocznie tak musi być... Wyjeżdżam nad morze do Sarbinowa; 17.08-31.08. Napiszę, jeśli tylko będę mogła:) Trzymcie się!:*

sobota, 13 sierpnia 2011

Pragnienia szczyt.

Witam was gorąco ☺ Wróciłam przedwczoraj w nocy... Ciężko było się rozstać z pewną częścią osób, naprawdę ciężko... Do tej pory, jak o tym myślę chce mi się płakać. Dobrze, że mnie nie widzieliście w pociągu, kiedy nadszedł czas przesiadki większej części osób z Oazy... Najbardziej zapamiętam Kasię, Ducię, Kubę, Adama, Darię, Monię, Paulinkę, Tośkę i wiele innych równie świetnych osób!

Z początku wydawało się, że będzie wiało nudą. Nie pasowało mi (nie wiem, czy innym osobom też), że tak dużo czasu będziemy spędzać na modlitwach itp.. Okazuje się, że niepotrzebnie i niesłusznie się o to martwiłam lub byłam tym załamana - mimo, iż nie mieliśmy praktycznie wolnego czasu, to warto było! Atmosfera sama w sobie była świetna :) Ludzie wydawali się sztywni, aczkolwiek przy bliższym poznaniu niektórych osób zmieniłam szybko zdanie.

Nie wiem o czym mogłabym wam jeszcze napisać... Dlatego wstawię zdjęcia, których jest mało jak na razie, ale mam nadzieję, że choć troszkę przybliżą wam ten mile spędzony przeze mnie czas :)


 Z Madzią :)
 a. Magda:)


















Bieber, Adam, Marta, Julita, ja
Marta, Madzia, diakon, ja
Marta, Marek, ja
 Ducia
 kleryk Łukasz:)
 a. Natalia:)



Lecę spać, bo jutro rano na targ:D Miłej nocy!

wtorek, 26 lipca 2011

...

Wyjeżdżam! Przepraszam, ale nie zdążę napisać nic więcej... Trzymajcie się, wrócę 12 sierpnia!
:)

poniedziałek, 25 lipca 2011

Karuzela Cooltury.

Witam was gorąco (: U mnie gorąco; pakowanie w połowie skończone, ale i tak mam wrażenie, że czegoś zapomnę lub JUŻ zapomniałam... Boję się podróży, choć jedziemy pociągiem. Boję się jak tam będzie, choć zapowiada się wspaniale. Mimo tych dwóch rzeczy jestem jak najbardziej pozytywnie zaskoczona, bo wiem, że szykują się niezapomniane 2 tygodnie świetnej zabawy! To nic, że do walizki ledwo się mieszczę... Ciekawa jestem jak ja się spakuję pod koniec, jeśli coś tam kupię. To będzie hit moich wakacji. Od wczoraj mam wielką ochotę na czytanie, więc zajęłam się końcówką książki Stephenie Meyer, a następnie biorę się za nowo zakupioną książkę Tajemnica, którą zdobyłam dziś za niecałe 10:00 zł:
Siedemnastoletnia Iris, która od wczesnego dzieciństwa przeczuwa, że w jej związku z matką tkwi jakaś mroczna tajemnica, odkrywa, że jest jej klonem. Wstrząśnięta, bezradna, rozdarta między miłością i nienawiścią, wyrusza na poszukiwanie swojej tożsamości. Czy klon, kopia, ma szanse na autentyczne, własne życie? Czi Iris może oderwać się od matki-matrycy i stworzyć na nowo siebie niepowtarzalną? 
Książka z opisu nie wydaje się nudna, więc mam nadzieję, że pisząc jej recenzję dla was, będę mogła dać jej jak najwyższą ocenę! Przejdźmy do tematu:
W weekend w Świnoujściu odbyła się Karuzela Cooltury. Na festiwalu każdy mógł spotkać gwiazdy i z nimi porozmawiać. A było wiele okazji. A dokładniej - wiele gwiazd.
W weekend w Świnoujściu odbyła się Karuzela Cooltury. Na festiwalu każdy mógł spotkać gwiazdy i z nimi porozmawiać. A było wiele okazji. A dokładniej - wiele gwiazd.
Pojawiła się Patricia Kazadi.
Pojawiła się Patricia Kazadi.
Przemysław Saleta i Maciej Dowbor.
Przemysław Saleta i Maciej Dowbor. 
Rafał Kamiński.
Rafał Kamiński.
Tomasz Kammel.
Tomasz Kammel.
Anna Bosak, Beata Pawlikowska, Anna Mucha.
Anna Bosak, Beata Pawlikowska, Anna Mucha.
Jarosław Kuźniar i Marcin Meller.
Jarosław Kuźniar i Marcin Meller. 
Jarosław Kuźniar.
Jarosław Kuźniar.
Aleksandra Kwaśniewska.
Aleksandra Kwaśniewska. 

Nudno raczej nie było, aczkolwiek nie miałabym ochoty iść na taką imprezę. Wolałabym poznać osobiście Bas Tajpana, bądź Rihannę... A wybralibyście się na taką imprezę? Którą z gwiazd darzycie największą sympatią? 
Buźka, postaram się wpaść jutro!

niedziela, 24 lipca 2011

Amy Winehouse.

U mnie wszystko w porządku, za 3 dni wyjeżdżam, więc możecie sobie wyobrazić jaka atmosfera panuje u mnie w domu. Trochę bieganiny, choć jest to dopiero początek, więc z każdym dniem będzie jej więcej, co mnie jakoś szczególnie nie zadowala... Wczorajsza pogoda była o niebo lepsza niż przez ostatnie dni! W końcu można było wyjść na świeże powietrze, z czego ogromnie się cieszyłam. Teraz natomiast widzę, iż znowu pada. Nie bardzo, ale pada, co oznacza kolejny dzień siedzenia w domu. Nie mam nawet żadnej książki, aby zabić nudę... Jestem po kościele, wszystkie tematy w sprawie wyjazdu już omówione, także niech się dzieje, co chce. Może niezbyt dosłownie...

Pewnie każdy z was słyszał o tragicznej śmierci Amy Winehouse, racja? Dziś troszkę o niej, ponieważ nie mam pomysłu na notkę:
Nazywana Janis Joplin naszych czasów. Amy Winehouse była niezwykle utalentowaną, brytyjską wokalistką. Śpiewała soul, R&B i jazz. Cały świat zapamięta ją dzięki utworom ''Rehab'' czy ''Back to black''.


Winehouse urodziła się w Southgate niedaleko Londynu. Jako dziesięciolatka wraz ze znajomymi założyła grupę hip-hopową. Jak to podwórkowe zespoły ten Amy też nie przetrwał długo. Jako nastolatka Amy chodziłą do szkół teatralnych ale przez zachowanie i przekłucie nosa musiała je zmienić. Amy zaczęła tworzyć muzykę mając 14 lat.
W 2002 roku podpisała swój pierwszy kontrakt płytowy. Winehouse muzycznie inspirowała się kobiecymi zespołami z lat 50-tych i 60-tych. Inspirowała się również makijażem grupy ''The Ronettes'', której członkinie malowały grube kreski nad oczami.
W 2003 roku wydała debiutancki album Frank. Album z 2006 roku zdobył pięć nagród Grammy. Zdobyła też wiele innych nagród i wyróżnień. Jej album Back to Black był najlepiej sprzedającą się płytą w Wielkiej Brytanii w 2007 roku.
W 2007 roku Amy wyszła za Blake'a Fieldera Civila. Dwa lata później małżeństwo się rozpadło. Amy sama przyznała też, że pod wpływem alkoholu byłą agresywna wobec męża. Blake jako pierwszy miał poczęstować Winehouse heroiną. Piosenkarka mówiła, że był to związek oparty na ćpaniu. To jednak dzięki temu toksycznemu związkowi Amy napisała swoje największe przeboje.


Rodzice Amy – Mitch i Janis Winehouse na uroczystości odsłonięcia jej woskowej figury w muzeum Madame Tussauds w Londynie – lipiec 2008
Amy miała starszego brata Alexa. Kiedy piosenkarka przyszła na świat jej ojciec Mitchell Winehouse pracował jako taksówkarz a matka Janis jako farmaceutka. Matka Amy powiedziała, że nie zdziwi się jeśli Amy umrze przed nią.
Wiem, że moja córka ma problemy - powiedziała Janis Winehouse. Jeśli tak dalej pójdzie umrze w ciągu najbliższego roku. Widzimy jak się powoli zabija.
Nie jest tajemnicą, że Amy była uzależniona od narkotyków i alkoholu - piła nawet na scenie. Amy w wielu wywiadach przyznawała, że ma depresje i bulimię.


Na czerwcowym koncercie Amy nie mogła ustać na nogach, zataczała się przez alkohol. Po tym występie jej europejska trasa koncertowa została odwołana.
Amy związana była ostatnio z producentem telewizyjnym - Regiem Travisem. Travis próbował pomóc Amy, gdy zdał sobie sprawę, że jest bezsilny postanowił ją zostawić. Amy nie mogła się z tym pogodzić. Chwilę po tym jak informacja o śmierci Winehouse obiegła media Travis przyjechał pod jej dom.
Amy zmarła w sobotę 23 lipca w wieku 27 lat w swoim domu w Londynie. Ciało Amy Winehouse wynieśli z domu policjanci. Nie podano jeszcze oficjalnej informacji o przyczynie śmierci artystki.
Wszyscy zapamiętają Amy jako wielką artystkę i Janis Joplin XXI wieku.
Mimo, iż za nią nie przepadałam, to szkoda, że następna ikona muzyki nie żyje... I to w tak młodym wieku! O zmarłym nie powinno się mówić źle, ale wydaje mi się, że przedawkowała... Dobiła siebie przez głupotę, taka prawda... 
Co u was? Jak pogoda? Planujecie coś na najbliższe dni? 


Proszę o głosy, będę niezmiernie wdzięczna za ich oddanie!