wtorek, 14 czerwca 2011

Runaway.

Cześć :) Wpadłam powiedzieć wam tylko, jak minął mi dzisiejszy dzień i zaraz lecę szybciutko skorzystać z pogody :)

Lekcje, jak to lekcje - nawet lajtowe, gdyż oceny mamy już wystawione. Nie wiem kiedy dokładnie jest konferencja, dziś czy jutro? Się okaże :) Z ocen jestem zadowolona, teraz czekam tylko na długo oczekiwane przez wszystkich wakacje! Nie mogę się doczekać codziennego płaszczenia tyłka na basenie albo pogorii, codziennego spania do 12:00 (tak, Polak potrafi :D), bycia na dworze do 21:00. Wy też na to czekacie? Napiszcie, w jaki sposób macie zamiar spędzić te wakacje!

Czekam na pozytywną wiadomość, najbliżsi wiedzą o co chodzi :) Nie wiem, czy dobrze robię, ale nie szkodzi mi spróbować. W końcu mamy już praktycznie wakacje, więc luzik :) Przed chwilą zerknęłam na ankietę i powiem wam, iż jestem zaskoczona, gdyż większość osób chce czytać o moim nudnym życiu :) Ok, mi to tam pasuje, ponieważ nie muszę wymyślać jakiegoś bogatego słownictwa aby opisywać dane piosenki :D Chociaż w sumie tak się zastanawiam, czy nie założyć jeszcze jednego, trzeciego już bloga, w którym pisałabym teksty piosenek, chwyty gitarowe i wgl. Co wy na to?

Jutro lub w czwartek będę mieć zdjęcia od pani z wycieczki, także was nimi na pewno obsypię! Nie wiem o czym mogłabym wam jeszcze napisać, więc na dziś to koniec. Wszelkiego typu pytania proszę zadawać tu. Zapraszam was również na mojego photobloga :) Lecę się ogarnąć co by jakoś wyglądać, hehe :) Miłego dnia!
Love ya'll, Paula :)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Poniedziałek rano...

Chcę do was napisać, ale nie wiem o czym. Polubiłam opisywanie wam moich dni, moich problemów, moich radosnych chwil, wylewania tu łez i cieszenia się razem z wami. Sprawia mi to radość, a z uwagi na ciągle rosnącą liczbę obserwatorów kręci mnie to coraz bardziej :) Dlatego też postanowiłam do was napisać :) Jeszcze nie wiem, o czym ta notka będzie, ale to wyjdzie w praniu. Zastanawiam się nad moimi przemyśleniami, ale takimi rannymi.

Sprawa, o której wam tu wczoraj pisałam jest zamknięta. Postanowiłam dać sobie siana, gdyż w gronie znajomych mówił całkiem inaczej, niż mnie także nie mamy tu o czym gadać :) Przepraszam was serdecznie, ale kompletnie nie umiem zebrać myśli ostatnio. Może pod wieczór, coś wpadnie mi do głowy. Miłego dnia!

niedziela, 12 czerwca 2011

Ej Gal.

Nie będziecie mieli nic przeciwko, jeśli tą notkę poświęcę wyżalaniu się w trudnej dla mnie sprawie? W sumie to tak na początku odchodząc od tematu chciałabym wam podziękować za wszystko. Codziennie rośnie moja oglądalność bloga, rosną obserwatorzy, rosną notki. Powiem wam, że na początku nie fascynowało mnie pisanie tu, bo i tak tego nikt nie czytał. Dla samej siebie nie lubię pisać, gdyż to, co mam sobie do powiedzenia, rozgrywa się w mojej głowie. Odkąd zaczęła mi rosnąć oglądalność i wszystko inne, polubiłam tu pisać. Powoli się od was uzależniam, nie potrafiłabym nie napisać wam o czymś ważnym albo o zwykłym dniu. Wiem, że niektóre moje notki nie są wspaniałe, bo potrafię w nich albo narzekać albo zachwycać się jakąś rzeczą przez cały wpis. Jednak mimo tych gorszych i lepszych dni jesteście ze mną i za to chcę wam ogromnie podziękować!

Dzisiejsza notka będzie taka pół na pół , że tak powiem :) Z jednej strony jestem przesczęśliwa, a z drugiej mogłabym kopnąć w kalendarz... Byłoby mniej problemów. Jak już pewnie większość osób wie, mam powód do radości :) Szkoda tylko, że nie wiem, kogo wybrać... Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, gdyż nawet przez myśl mi nie przechodziło że mogłabym im się podobać. Teraz, kiedy zostałam o tym poinformowana osobiście... to tak na prawdę nie umiem z siebie wydusić słowa, zebrać myśli. Siedzę tylko przed oknem zastanawiając się, co mam robić, jak się w danej sytuacji zachować. Wiecie, że przez całą dobę nic nie wymyśliłam (rozmyślania moje trwają od wczorajszego wieczoru)? To już na prawdę problem ^ U mnie 21:21, ciekawe, czy ktoś mnie kocha?

Dużo osób radzi mi iść za głosem serca. Tyle, że moje serce chyba w tej sprawie zaniemówiło, dokładnie jak ja... Nie mam na kim polegać, dosłownie :D Dziękuję Tomkowi, Oli, Danielowi, Patrycji, Marcie i Angelice za rady, ale i tak nie wiem co zrobię. Ciągle zastanawiam się, co by było gdyby... Coś czuję, że za Chiny nie dojdę do rozwiązania. Gdyby można sprawić, aby to on zrobił pierwszy krok. Wtedy bez zastanowienia wiedziałabym, co odpowiedzieć.

Jutro nie idę do szkoły, gdyż złapało mnie chyba jakieś małe przeziębienie ;< Mam stan podgorączkowy... Niby nic, ale mama nie chce mnie puścić do szkoły. No nic, ponudzę się w domciu ^ Napiszę do was jutro, o ile znajdę czas w nauce do sprawdzianu pisemnego z angielskiego :)

Gdyby ktoś nie zauważył, to w lewym górnym rogu jest sonda :) Zależy mi na waszej opinii, więc proszę o głosy. Sonda będzie do 19 czerwca :)
Love ya'll, Paula :)

piątek, 10 czerwca 2011

Na szczycie.

Cześć! Co u was słychać? Jak pogoda, humor i nastawienie do życia? U mnie jest różnie... Raz potrafię śmiać się do poważnych boleści brzucha, a raz potrafię ryczeć jak bóbr z jednego powodu, który niesamowicie mnie przytłacza! Opiszę wam wszystko jak najdokładniej, gdyż część kolegów ma ochotę to przeczytać :)

Pobudka o 5:30 nie była taka straszna. Fakt, poszłyśmy spać około 1,2? Mimo tego wielkie podekscytowanie wyjazdem z najlepszymi ludźmi na świecie zwyciężyła i wstałyśmy bez żadnych oporów! Mamuś zrobiła nam tosty na śniadanie i herbatkę :) Co prawda na początku bałam się jeść smażone rzeczy, gdyż potem mogło mi być niedobrze w autokarze, ale obeszło się bez żadnych 'przygód' :D Podróż nie była taka długa, na jaką się wydawała. W autokarze siedziałam z Angelą, więc było śmiesznie. Za nami Błażej z Rafałkiem. Puszczali Bas Tajpana z głośnika, więc było spoko. Muszę przyznać, że i tak było lepiej w drodze powrotnej, ale o tym za chwilkę :)

Pierwszą rzeczą, jaka była w planach były Krupówki. Ze względu na pogodę (padało) pojechaliśmy najpierw na basen. Nie było tam żadnych atrakcji, uważam, iż o wiele lepiej było w Krakowie. Była tyko jedna zjeżdżalnia, z czego mega mała, ale my (czyt. ja, Ola, Marta, Angela, Błażej i Rafał) i tak ją wykorzystaliśmy jak najlepiej się da :) Zjeżdżaliśmy jak się da: podwójnie, wszyscy razem, normalnie szok! Takie wypady, to ja bym mogła mieć codziennie :D Najlepszą rzeczą na basenie było cioranie mnie po wszystkich basenach, szarpanie za brzuch <3 Wiecie, że was kocham, nie? :D Po basenie pojechaliśmy na Krupówki. Mieliśmy określony czas, i miejsce gdzie możemy być. Pokupowałam bransoletki reggae, które ogromnie mi się podobają! Zdjęcie będzie, ale nie wiem czy w tej notce, bo coś aparat nie chce mi się załadować ;<

Obiadokolacja... W sumie dobra była tylko zupa, której zjadłam mało. Następnie była 'dyskoteka'. Tak to wszystko zorganizowali, że nikt się nie bawił. Poszliśmy wszyscy do pokoju, oglądaliśmy rodzinkę.pl i przyszła pani z tekstem: idźcie już spać, bo jutro rano wstajemy. My takie oczy (była 21:00) na nią, aż w końcu Rafałek uprosił ją żeby zostali do końca filmu :D Noc nie była taka, jaką wszyscy planowali. Mieli do nas wszyscy wpaść, a tu dupa - panie stały na korytarzu do 1:00 i pilnowały, aby nikt nie wychodził z pokoi... -.- Moim zdaniem była to gruba przesada, gdyż to nasza ostatnia wycieczka i mogłyby nam już darować. Na ostatniej wycieczce siedzieliśmy do 4:00 w nocy u nas w pokoju, można było zamykać pokoje... i jakoś wstaliśmy o tej 7. No nic, nie będę nad tym ubolewać. Było, minęło, a życie toczy się dalej :)

O 6:30 zadzwonił mi budzik. Nie miałam ochoty spać, więc wstałam, a po chwili przebudzały się dziewczyny. Po jakiś 10 minutach, przyszli do nas chłopcy z pokoju obok :D Po śniadaniu pojechaliśmy do Murzasichle na opowieści jakiegoś górala. Śmiesznie się śmiał :D Potem ponownie Krupówki, gdyż do doliny chochołowskiej nie opłacało się iść z powodu deszczu. Panie kupiły nam peleryny różnego koloru i wyglądaliśmy jak teletubisie :D Ja niestety nie mam tych zdjęć, ale w poniedziałek wezmę od pani zgram, także wam je pokaże :) Droga powrotna - gryzienie Rafałka w ręce, bicie się z nimi. Kocham was <3 Tak na prawdę :) Mam nadzieję, że sielec i pogoria z wami wypali! Musi :) Ogólnie wycieczka na +, ale mogłoby być lepiej :D Przynajmniej w nocy. Macie tu zdjęcia:






































Love'yall, Paula :)

niedziela, 5 czerwca 2011

Banery.

Co u mnie ciekawego? Wiele rzeczy! Chcę wam to wszystko opisać, ale spróbuję w skrócie ponieważ nie mam zbyt wiele czasu :) Wakacje za 17 dni. Generalnie powinien być już mega luz jednak w naszej szkole jest inaczej. Co chwilę ktoś wymyśli jakiś sprawdzian, czy kartkówkę, aby nas tylko dobić na koniec. Moim zdaniem lekka przesada, ale ok. I tak nie myślę w szkole trzeźwo - głównym tematem do ewentualnych rozmyślań są wakacje. Macie już jakieś plany na te 2 miesiące luzu, wstawania o 10, opalania się, wyjazdów w egzotyczne kraje i robienia czego tylko sobie zażyczycie? Ja generalnie mam i nawet wam poowiem :) Końcówkę czerwca spędzę na basenach, bynajmniej tak mi się wydaje. Cały lipiec baseny, pogoria, baseny, pogoria i nocki z Olą pod namiotami :) Pod koniec lipca wyjeżdżam natomiast na Oazę z Martusią. Musi być mega, prawda? <3 Kiedy przyjadę z Oazy to mam jakieś 4-5 dni na ogarnięcie siebie i ciuchów i jadę z rodzicami i znajomymi nad morze. W tym roku tak skromnie, ale mamy mieć remont, więc rodzice wolą oszczędzać. Nie mogę się doczekać, kiedy na Święta Bożego Narodzenia siądę sobie w nowiutkim pokoju :) 

Z polskiego mam piątkę na koniec, także jestem przeszczęśliwa! Dopięłam swego i nie powiem, że bardzo mi to pasuje :) We wtorek muszę tylko zdać książki, toteż dlatego ta dzisiejsza notka będzie w skrócie, o ile uda mi się nie rozpisać za bardzo, hehe! Do pełnych 2000 stron zostało mi 100. Gdybym jednak wyrobiła się z całą książką, miałabym więcej :) 

Weekend spędziłam wyśmienicie! Nie ma to jak nocka 2-dniowa u Oli :) Pierwszy dzień był spontaniczny, przez co trafiłyśmy do pogorii.Miałyśmy niby jechać do plejady, ale nie było autobusów blisko danej godziny, więc poszłyśmy pod szkołę na autobus do Dąbrowy. Wypad był udany - zakup bluzki i szortów jeansowych, o jakich zawsze marzyłam :) Szortów na zdjęciach nie mam, przynajmniej tak mi się wydaje, ale za to zobaczycie sukienkę, którą kupi mi mamuśka. Jest prześliczna, zakochałam się w niej od razu :) Wycieczka już za niecałe 3 dni, także możecie sobie wyobrazić, jak tryskam energią! Przed wycieczką nocuje u mnie Ola. Zastanawiam się, jak my wstaniemy, skoro nie umiałyśmy wstać o 8:30 (chciałabym oświadczyć, iż zbiórkę mamy o 6:45). Jakoś trzeba będzie, w końcu czego się w życiu nie robiło :D 

Jak przyjedziemy, to będzie jeszcze tydzień nauki, z czego na większości lekcji będą nam robić próby na zakończenie. Ech, nie umiem sobie wyobrazić, że to już koniec. Tak niedawno zaczynaliśmy naukę w tej szkole, a tu już trzeba ją opuścić. Spróbuję nie płakać na pożegnaniu z racji, iż prowadzę imprezę, ale będzie trudno... To chyba tyle z nowinek, jakie chciałam wam przekazać. Gdyby wydarzyło się coś ważnego, spróbuję wam to streścić :) Teraz fotki na zakończenie:
 Tak mnie na wspomnienia wzięło :)
 Konkursowe, ale nie wysłałam tego :)





 To te sukienki, o których była mowa w tekście :) Prawda, że słodkie?



 O, tą bluzkę kupiłam :)


Przepraszam, że dodaję ponownie tę samą muzykę, ale przypadła mi do gustu.
LOVE YA'LL, Paula :)