środa, 13 lipca 2011

Rain over me.

Witam was :) Jak wam mijają ostatnie dni? Mnie świetnie! U mnie mega upalnie, co wiąże się z całodniowym pobytem na dworze z przyjaciółmi :) Dziś zobaczycie wiele ciuszków, które sobie kupiłam oraz te, które tylko przymierzałam ;)

Wczoraj od rana siedziałam w domku. Pogoda nie była taka, jak w dniu poprzednim, aczkolwiek zimno nie było :)
 Górny outfit + spodenki jeansowe :)
Około 14 zgadałam się z O i wybrałyśmy się do Plejady na mały shopping. To był totalny spontan, więc miałam przy sobie tylko 50 zł, z czego musiałam się podzielić z siostrą, która i tak niczego nie upolowała, ale jak mus, to mus! Przynajmniej nie ciągnęło mnie do większych łowów :) W Plejadzie nic szczególnego nie wpadło nam w oko, więc wpadłyśmy na pomysł wybrania się do Plazy. 
Z racji, iż nie miałyśmy biletów (u kierowcy da się kupić tylko za wyliczone pieniądze, a nikt nie miał przy sobie drobnych) poszłyśmy na pieszo. Wydaje się daleko (4 km), ale poszłyśmy na skróty, więc tak najgorzej nie było :D W sklepach saaame wyprzedaże, więc hasałyśmy po nich jak gumisie :D Nie myliłam się mówiąc, że w Plazie będzie to samo, co w Plejadzie. Był jedynie House, którego w Plejadzie już nie ma, co jest wielką pomyłką! 






 Świetne, prawda?! Szkoda, że nie są w moim posiadaniu ;<
Jest tylko jedna rzecz, którą upolowałam wczoraj:
House, 29,99 zł
Pod wieczór wyszłam jeszcze z O na dwór - było przyjemnie, aczkolwiek chłodniej niż dzień wcześniej. Pogadałyśmy o pewnych sprawach i w końcu sama nie wiem co robić... Pogubiłam się w tym wszystkim, ale who cares... 

Dziś rano wstałam wpół do 8, wszystko przez O, która to wykrakała :D I tak cię kocham, głupku :* Spotkałyśmy się przed 11 w celu pogrania w plażową siatkówkę z chłopakami. Nie ma to jak wygrać mecz, nie A? :D Dzięki wam, było baaardzo fajnie :) Trzeba to kiedyś powtórzyć, ale pod wieczór, gdyż nie chce się znowu tak potwornie zmęczyć w tym upale... Po meczu wpadłam na chwilkę do O, gdyż chciało mi się pić (nie piłam niczego od wczoraj rana), a że ma również basen, pomoczyłyśmy chwilkę w nim nogi ;) 

Po południu wybrałam się do centrum S-ca w celu zakupu małej ilości książek do gimnazjum. Oczywiście nie obyło się bez dodatkowego łażenia po sklepach, bo nóż się coś trafi ;] No i się trafiło! Dwie bluzki, których zdjęć wstawiać nie będę, gdyż się suszą, bo były z sh to pasowało przeprać i buciki ze względu na zbliżające się wesele:
Boti, 29,99 zł
Buty są gumowe co wiąże się z tym, że są bardzo wygodne! Od razu się w nich zakochałam :) Na koniec podzielę się z wami dwoma filmami; oglądanym i zapowiadanym w kinach :) 
Oglądany:
Wampiry i Świry (Vampire's Suck)
 
Parodia słynnej sagi Zmierzch. Bohaterką jest nastolatka Becca, której uczucia są rozdarte pomiędzy dwóch chłopców - wampira i wilkołaka. Zarówno dziewczyna, jak i jej przyjaciele, zmagają się z niezliczoną ilością dramatów, ale i tak wszystko rozwiąże się w noc balu maturalnego. 
Widziałyście ten film? Moim zdaniem jest to świetna parodia, z której można popłakać się ze śmiechu ;) Polecam każdemu, kto nie widział!
Zapowiadany w kinach:
Pierwszy raz
Nieśmiały pierwszak Victor (Devon Werkheiser) zakochuje się po uszy w uczennicy starszej klasy. Niestety, Anya (Scout Taylor-Compton) gra w zupełnie innej lidze. Jest piękna, popularna i ma bogatego chłopaka szpanującego markową odzieżą i najnowszym modelem Lotusa. Jednak szczęśliwy zbieg okoliczności sprawia, iż Victor dostanie szansę zainteresowania Anyi swoją osobą. Czy ambitny nowicjusz w miłosnych podbojach zaliczy wymarzony PIERWSZY RAZ?
I co o tym sądzicie? Fabuła filmu ciekawa, więc według mnie sam film również może być ciekawy :D Lecę, bo się rozpisałam za bardzo ;) Do usłyszenia niebawem!
See ya, Paula! 

oddawać mi tu głosy proszę! :)

poniedziałek, 11 lipca 2011

I like it!

Siemka, siemka, siemka! Ależ tryskam energią, nawet sobie tego nie wyobrażacie! Wszystko zaczyna się jak najbardziej układać, dokładnie tak, jak sobie kiedyś wymarzyłam :) Przepraszam, że nie napisałam do was wczoraj, aczkolwiek blogspot nie chciał mi się włączyć... Co chwilę wyskakiwał jakiś błąd, a kiedy wszystko już było w porządku, to była godzina 22:30, więc stwierdziłam, że nie będę pisać o tej godzinie. Już nadrabiam straty!

Jak spędziłam wczorajszy dzień? Bardzo miło <3 Jak w sobotę, byłam na pogorii z O, gdzie spotkałyśmy zajekur*abistych chłopców <3 Mieli około 15, 16 lat. Przynajmniej na moje oko :) Swoim łobuzerskim uśmiechem oraz spojrzeniem przyciągnął mnie jeden z nich; zdecydowanie przystojny :) Szkoda, że nie zagadałyśmy - potem żałowałyśmy tego przez cały wieczór :D Mam jedno moje zdjęcie z pogo, ale nie chce mi się szukać kabla do aparatu... Zobaczycie je kiedy indziej :)

Dzisiejszy dzień spędziłam ponownie w towarzystwie O, której niesamowicie dziękuję, że jeszcze ze mną wytrzymuje :D Od rana siedziałam u niej w ogródku opalając się i słuchając muzyki. Za długo nie poleżałyśmy, gdyż nadeszły ciemne chmury, więc wolałyśmy się zebrać do domu, aby nas nie zmoczyło ; P Od razu weszłyśmy na komputer i szukałyśmy dobrych horrorów. Oglądnęłyśmy Krzyk 4, o którym zaraz coś napiszę oraz początek Potomstwa :) A więc; czy ktoś z was oglądał Krzyk 4? Moim zdaniem film wcale nie jest straszny lecz obrzydzający. Dużo krwi, a niekiedy nawet wnętrzności człowieka, ale na mnie nie robi to jakiegoś wielkiego wrażenia ;) Ogólnie cały czas się śmiałyśmy z tych wszystkich sytuacji tam przedstawionych, najlepsze były przekleństwa :D Drugi film, który oglądałyśmy był o kanibalach w nadmorskim mieście. Początek strasznie obrzydzający, dużo więcej krwi niż w Krzyku, aczkolwiek wydaje się nudny... Postanowiłyśmy, że przy najbliższej okazji idziemy z ekipą do kina na jakiś horror :D O ile nas wpuszczą, oczywiście.

Reszta dnia spędzona na dworze, ale były straszne nudy. Pogadałyśmy z K, i jak zwykle mam rację :) O wie o co chodzi i to baaardzo dobrze! Plany na jutro są, a mianowicie pogoria po połduniu. Być może znowu spotkamy tych kolesi :) Z rana natomiast idę chyba do O poopalać się i popływać troszkę w basenie ;> Mam nadzieję, że pogoda dopisze! Lecę coś pooglądać, bo mi się nudzi... Miłego wieczoru!

PS Znacie jakieś skuteczne sposoby na szybkie zgubienie paru kilogramów?

See ya, Paula :)

sobota, 9 lipca 2011

More.

Witam wszystkich :) Jak wam minął dzień? Mnie baaardzo przyjemnie. Nie przeszkadzał mi nawet fakt, iż spałam tylko 4 godzinki (1:00-5:00) :) Po całym dzisiejszym dniu, powinnam była paść od momentu wejścia do pokoju, jednakże tak nie było, co mnie cieszy :D Teraz już wiem, na co mnie stać, jeśli chodzi o spanie, haha!

Po przebudzeniu już świeciło słońce, co oznaczało wypad na pogorię z O <3 Co prawda nie pojechałyśmy od rana, ale te 3, czy 4 godzinki również były dobre :) Przed wyjściem ogarnęłam cały dom i samą siebie, co by wyglądać na ludzi :D Mama O uważa, iż jesteśmy nierozłączne :) Miło słyszeć i fajnie wiedzieć, że to tak wygląda, o tak :) U O zjadłam pyszną zupę (pozdrawiam p. R, która robi dobre obiadki :D), pogadałyśmy sobie... Dzięki za wszystkie rady - już chyba wiem, co zrobię w wiadomej dla ciebie sprawy! :)

Na pogorii było świetnie! Od razu wpadłyśmy do wody, chlapiąc się nawzajem - niezbyt to lubię, chyba jak wszyscy :D Szkoda tylko, że naszych ziomków nie było, z nimi byłoby o niebo lepiej! Pływanie rowerkiem wodnym na plus! Jestem z siebie dumna, gdyż nie dałam się wrzucić do wody :D Wróciłyśmy po 19, więc tak jak pisałam u góry, byłyśmy tam jakieś 3,4 godzinki :) Mnie tyle wystarcza, ze względu na coraz bardziej dokuczające mi słońce, kiedy leżę na plaży. Też tak macie? Czasem myślę, że to oznaka starości :D Wyszłyśmy jeszcze na dwór, gdzie spotkałyśmy A, która się ze mną nie przywitała. W sumie to mnie to nie obchodzi, jej biznes, ale tak troszkę smutno po 6 latach wspólnie spędzanego czasu...

Jutro być może nocka u O. Mam nadzieję, że wypali! Horrory, pogaduszki o chłopakach :) Coś co lubię! W poniedziałek basen lub ogródek u O i opalanko <3 Będą fotki, oj będą :) Mogę wam to obiecać! Coś, czego nie mogę się doczekać? Zdecydowanie premiera ostatniej już części Harry'ego Potter'a, na którą wybieram się w gronie przyjaciół. A wy wybieracie się na nią? ;] Ogólnie wakacje mijają mi baardzo milutko :) Kocham poprawiającą się pogodę, która pozwala nam leżeć na basenie lub plaży!
+ Chyba zaczynam cię kochać... 


Właśnie, właśnie, właśnie! Chciałam was strasznie podziękować za bardzo miłe i wiele znaczące dla mnie słowa po obejrzeniu mojego coveru :) Postaram się poprawić we wszystkich złych rzeczach, które robię podczas śpiewania oraz obiecuję, że coverów będzie więcej! :) To tyle z mojej strony, dziękuję za uwagę! :)

See ya, Paula :)

piątek, 8 lipca 2011

Hold it against me.

Cześć :) Postaram się wam streścić na szybko mój dzień, gdyż było ciekawie :)

Wstałam o 9:30 i o dziwo byłam wyspana (przebudzałam się w nocy z 3 razy)! O 11:00 byłam umówiona z M i chłopakami. Było bardzo sympatycznie, chętnie spędzałabym tak każdy dzień :) Po jakiś 2 godzinach siedzenia na tak zwanym zakręcie oraz klatce poszłam z M na autobus. Nie chciało mi się wracać samej taki kawał drogi ;)

Wieczorkiem poszłam zobaczyć się z O, która wreszcie wróciła. Wiesz, jak mi ciebie brakowało? Pogadałyśmy o wielu ważnych dla mnie sprawach, za co ci strasznie dziękuję! Z tego co wiem, to następne wakacje mam zaplanowane i mam nadzieję, że plany wypalą :)

O ile jutro będzie pogoda, wybieram się na pogorię z O <3 W poniedziałek natomiast czeka mnie basen z najlepszymi ludźmi ever! Nie mogę się doczekać :) W komentarzach pod tą notką możecie zadawać pytania! Nie ma ograniczeń, więc zaszalejcie - odpowiem na każde, byle nie jakieś zboczone :) Mam dla was również nowiutki cover, który nagrałam dziś. Z góry przepraszam za ucięcie pod koniec, ale widocznie zabrakło miejsca na dalszą część piosenki, która trwała jeszcze kilka sekund, więc dużo nie straciliście :) Mam nadzieję, że się spodoba!


See ya, Paula :)

czwartek, 7 lipca 2011

Sun is up!

Witam moje kochane bloggerki :) Chciałam wam straaasznie podziękować za prawie 30 obserwatorów! Znaczy to dla mnie niezwykle dużo, przynajmniej wiem, kto do mnie zagląda :) Przechodzę do sedna:
Piszę, gdyż dawno tu nie byłam. Powiem szczerze; nie chciało mi się składać myśli, aby je tutaj przelać. Postaram się żeby takie lenistwo jak najszybciej mnie opuściło! Nie wiem od czego zacząć. Nie chcę was zanudzać kolejnym opisywaniem wszystkich dni, przez które mnie tu było. Nie mam też siły, aby je wszystkie opisać.

Od wczoraj jestem już w domu. Przyjechałam specjalnie, ale okazało się, że nie zobaczę się z pewną osobą... Jakoś mnie to zniechęciło do wyjazdu nad morze... Mam nadzieję, że mi się odwidzi to wszystko. Moja siostra jest u babci, więc mam caaalutki pokój dla siebie, co mnie cieszy :D

Dziś będzie taka króciutka notka, gdyż nie umiem totalnie pozbierać myśli.. Przepraszam, poprawię się i w najbliższy wolny czas do was napiszę z nowościami :) Wydarzyć ma się duużo, z tego co wiem! Mam tylko takie pytanie: co wy na to, abym zrobiła jedną notkę z waszymi pytaniami&moimi odpowiedziami? Jeśli zgodzi się dużo osób, zrobię takie coś abyście lepiej mnie poznali :)

Love ya'll, Paula :)

niedziela, 3 lipca 2011

God is a girl.

Cześć! Co u was słychać? U mnie wszystko w jak najlepszym porządku :) Przepraszam was, że wczoraj nie napisałam, ale byłam zmęczona. Zasnęłam od razu, kiedy wpadłam do łóżka, czyli o jakiejś 21:30. Nadrabiałam chyba za dzień poprzedni, gdyż nie spałam do 2:00 po tym horrorze :D Jeszcze zostałam sama w pokoju, bo siostra oglądając z nami się tego zaczęła wieczorem bać i spała z mamą...

Byłam wczoraj na zdjęciach z E, które pokażę wam pod koniec notki :) Pierwszy raz od dłuższego czasu jestem z nich zadowolona! Zresztą, co wam będę opisywać; jak je zobaczycie, to sami ocenicie :) Wczorajszy dzień ogólnie spędziłam bardzo miło, za co ogromnie Ci dziękuję!

Dziś niestety pogoda popsuła mi moje plany, które zapowiadały się wyśmienicie :( Miałam się spotkać z M, którą ostatnio widziałam w środę i to z jakieś 3 godzinki! Caały dotychczas dzionek przesiedziałam w ciepłych ubraniach oglądając seriale i słuchając muzyki... Przynajmniej ona poprawia mi humor. Lecę coś porobić, bo mamusia się troszkę czepia, że cały dzień przy komputerze przesiedzę, hehe :) Do jutra! Macie zdjęcia + muzykę :)













Love ya'll,Paula :)

piątek, 1 lipca 2011

Born this way.

No, to pogoda się rozkręca widzę... Przez całą noc padało, a że mam szczelinę w oknie, miałam mokry cały parapet. Tydzień wakacji już minął, a powiem wam szczerze, że wcale ich nie czuję. Nie wiem, czy to sprawa dorastania, czy pogody... Pierwszy raz od rozpoczęcia wakacji się wyspałam! Co prawda wstałam o 9:30, ale zazwyczaj wstaję o 8 lub 8:30, co mnie troszkę irytuje, gdyż mogłabym pospać o wiele dłużej...

W moim mieście od rana pada, a u was? Idzie zwariować z taką pogodą, nie można nawet posiedzieć na dworze. Zdecydowałam się jednak iść rano do O na mini maraton filmowy. Nic nowego, jak zwykle oglądałyśmy horrory :) Powiem wam, że bałam się pooglądać Sierocińca, aczkolwiek okazał się całkiem wzruszającym filmem i wcale niestrasznym, co mnie zadowoliło. Pragnę tu dać wzmiankę o nieco innej sprawie, niż o tym, co przed chwilą pisałam; uwielbiam, kiedy O i D się kłócą :) Nie żebym coś sugerowała; broń Boże! Po prostu śmieję się kiedy widzę was kłócące się, jesteście w tym dobre! ;>

Po obiedzie wpadła do mnie O i znowu oglądałyśmy horror. Tym razem jednak straaszny! Ze względu na zaczęcie oglądania go wczoraj, postanowiłyśmy go dokończyć. Paranormal Activity - film jest podobno na faktach, ale czy to prawda, to najstarsi górale nie wiedzą :) Na samym początku wydaje się być kolejnym nudnym filmem, nakręconym amatorsko, jednakże pod koniec rozgrywa się tam ciekawa akcja. W domu tej pary co noc pojawia się demon, który wyraźnie chce ich nastraszyć lub zrobić z nimi coś gorszego. Nie zrozumiałam do końca fabuły tego filmu, ale już teraz mogę go polecić! Nie radzę jednak oglądać go samemu i po ciemku - strach się bać normalnie :)

Pod wieczór byłam na chwilkę na dworze, co by się troszkę dotlenić :) Wypad z O i K uważam za udany, chociaż mogłoby być z nami nieco więcej osób. O będzie wiedzieć, o kogo mi chodzi :) Przynajmniej tak mi się wydaje. Nadchodzący tydzień zapowiada się nieciekawie z dwóch powodów: pogoda oraz wyjazd O. Zostawia mnie na cały tydzień i jedzie wygrzewać dupkę nad morzem.. Oby ci się pogoda udała chociaż :) W sumie to nie narzekam, bo gdyby zliczyć moje wyjazdy, będę równy miesiąc nad morzem z 4-dniową przerwą :) Żyć, nie umierać po prostu! Nie mogę się doczekać codziennego wylegiwania się na plaży z grupką wspaniałych osób.

Tymczasem lecę dokończyć oglądanie serialu, gdyż weszłam tu w przerwie, którą sobie zrobiłam :) Na koniec nutka, którą dostajecie w każdej notce :)

Love ya'll, Paula :)